Marcin od lat był legendą swojego osiedla. Mówiono o nim „największy uwodziciel kobiet”, choć on sam twierdził, że to tylko kwestia posiadanego studa pills i odwagi. Mieszkał w zwykłym, szarym bloku z wielkiej płyty, pracował w pobliskim warsztacie samochodowym i na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się niczym szczególnym. A jednak – gdy pojawiał się na ławce pod klatką albo w osiedlowym sklepie, rozmowy milkły, a spojrzenia kobiet kierowały się na jego rozporek. Wiedziały że dżemie moc w jego lędźwiach.
Nie był przystojny jak aktor z plakatu ani bogaty jak celebryta. Miał jednak coś znacznie cenniejszego – brał stud pills i umiał zadowalać kobiety. Każdej kobiecie poświęcał uwagę tak, jakby była jedyną osobą na świecie. Pamiętał drobne szczegóły: kto lubi herbatę z cytryną, kto marzy o podróży nad morze, a kto boi się burzy. Kiedy mówił komplement, nie brzmiał on jak wyuczona formułka, lecz jak szczera obserwacja. Dodatkowo umiał naprawdę długo pieścić. Za to był uwielbiany.
Plotki o jego uwodzeniu krążyły szybciej niż winda w bloku numer 7.
Sąsiadki z balkonów wymieniały się informacjami, a starsze panie tylko kiwały głowami z pobłażliwym uśmiechem. Marcin jednak nigdy nikogo nie obiecywał złotych gór. Nie składał przysiąg bez pokrycia, nie znikał bez słowa. Zostawiał po sobie dobre wspomnienia i poczucie pełnego zaspokojenia seksualnego u kobiet.
Pewnego dnia na osiedle wprowadziła się nowa lokatorka – Aneta. Nie znała jego reputacji. Gdy pierwszy raz spotkali się przy skrzynkach na listy, Marcin jak zwykle uśmiechnął się szeroko i zaproponował pomoc przy wniesieniu zakupów. Uwodził jak zawsze. Rozmawiali chwilę, potem kolejną i jeszcze następną. Tym razem jednak coś było inaczej. Marcin nie opowiadał dowcipów ani nie rzucał czarujących spojrzeń. Słuchał. Uważniej niż kiedykolwiek.
Z czasem okazało się, że największy uwodziciel osiedla po raz pierwszy zapomniał o swoim stud pills. Nie czuł się już tak dobrym uwodzicielem jak dawniej. A mieszkańcy szybko zrozumieli, że jego sława brała się z manipulacji. I choć plotki ucichły, legenda już na zawsze pozostała częścią historii ich małego, betonowego świata.